28 lutego, 2014

Rozdział 1. (imagin o Niallu)

Siedziałam wtedy przy stole w kuchni i czekałam na tatę, aż wróci z pracy, żeby poprosić go o nowy telefon. Gdy wszedł nie wiem co można było wyczytać z jego twarzy. Może zaskoczenie, może przerażenie a może smutek. Nie wiedziałam, więc postanowiłam od razu przejść do rzeczy.
           - Hej tatusiu, może jesteś głodny po męczącym dniu w pracy? Masz ochotę na tosty ... może.?
           - Dobra Alex, czego chcesz? - odpowiedział. Szczerze spodziewałąm się innej reakcji, może " hej Alex, kochanie moje, a wiesz co, zjadłbym tosta". Ale nie, dzisiaj był inny, spięty, więc odpowiedziałam, jakbym przewidziała, co  on zamierza powiedzieć.
          - Nowego telefonu potrzebuję!
          - Nie dostaniesz nowego telefonu! To byłby drugi w tym miesiącu! Nie będę ci co miesiąc kupował nowego telefonu.
          - Dlaczego?!
          - Może dlatego, że jesteś strasznie nieodpowiedzialna.
          - Nie jestem nieodpowiedzialna, tylko słodka. A ciebie co dzisiaj ugryzło?   
Zaczęliśmy się coraz bardziej wydzierać.
           - Nic mnie nie ugryzło.
Powiedział spokojnie co mnie bardzo zaskoczyło i usiadł na krześle. Myślałam, że będzie się na mnie wydzierać, aż straci głos, jak ostatnio. A tu niespodzianka.
          - Tato, co się dzieje? - spytałam spokojnie.
          - Nic kochanie, już przed północą, a ty jeszcze nie śpisz? Idź spać, proszę.
Ja powolutku wstałam, spojrzałam na niego, on tylko wskazał głową schody. Weszłam na nie, spojrzałam się jeszcze raz, ale on już nie widział, ponieważ zakrył twarz swoimi rękoma, podpierając się łokciami o stół. Oczywiście nie posłuchałam go, i nie poszłam na górę do swojego pokoju, tylko doszłam na schodach do momentu, żeby mnie nie widział, bo słyszałam jak mama mówiła do niego  " Cześc kochanie, jak tam w pracy? " robiąc sobie kawę. A chciałam posłuchać tej rozmowy.
          - Cześć - odpowiedział - co tam?
          - A nic - usiadła obok niego dając mu buziaka w policzek - a u ciebie?
          - Nic - rozejrzał się po pokoju sprawdzając czy nikogo nie ma i powiedział cichym głosem, który ledwo co usłyszałam - a powiedziałaś już Alex? - ciekawe co miała mi powiedzieć.
          - Nie, boję się! A co jeśli tego nie zaakceptuje? - niby czego miałabym nie zaakceptować? Mieszkam z nimi od lat i ich akceptuje, a czy jest coś gorszego niż zaakceptowanie ich? No chyba nie.
          - Musimy jej o tym powiedzieć! - rzekł tata ostrym głosem, walnął ręką o stół tak, że mamy kawa się wylała, i wstał. - Powiedz jej o tym albo...
          - Albo co? - powiedziała mama wstając, coraz głośniejszym głosem. - Hmmm? Nie słysze odpowiedzi?
          - Bo nic nie mówię. - usiadł.

A ja pełna zdziwienia poszłam na górę, wzięłam prysznic i poszłam spać, nie mogąc przestać myśleć o tym co chcą mi powiedzieć.

/ Horanowa


_____________________________________________________________________________

I jak się podoba, piszcie w komentarzach. Za tydzień dodam drugi rozdział. Buziaki. Papa ;** <3
PS. Śpieszyłąm się!

3 komentarze: