15 marca, 2014

Rozdział 4. (imagin o Niallu)

Całą drogę płakałam, albo spałam. Ciężko mi było znieść tę rozłąkę z Jus'em. No trudno, trzeba, to trzeba.
Dojechaliśmy.
- To jest nasz dom? - Zapytałam rodziców od razu po tym jak zatrzymaliśmy się przy strasznie pięknej willi z basenem.
- Tak, to nasze - odpowiedział tata odpinając pasy.
- O jezu! Będziemy w tym mieszkać 3 lata?! - spytała Megan.
- Tak - powiedziała mama.
- Iiiiiippp... - piszczałyśmy sobie w twarze z Megan, trzymając się za dłonie i tupiąc nogami. Później się przytuliłyśmy nie przestawając tupać. Już zapomniałam o Justinie.
Wysiedliśmy z samochodu, rozprostowaliśmy nogi, wyciągnęliśmy bagaże z bagażnika i podziękowaliśmy moim rodzicom.
- Dzięki mamciu, dzięki tatku. - powiedziałam przytulając rodziców.
- Bardzo państwu dziękuję za przygarnięcie mnie do siebie. - powiedziała Megan przytulając ich i jak na nią bardzo poważnie. Widziałam na jej twarzy, że nie może powstrzymać śmiechu.
- Dobra, wyluzuj się. - powiedziałam do niej.
Pękła śmiechem, ale jak już się uspokoiła, po chwili powiedziała i się uśmiechnęła:
- Dziękuje.
- Nie ma za co skarbeńki.- powiedziała moja mama. - chodźmy do środka się rozpakować.
Wzięliśmy z Megan po 3 bardzo duże  walizki na kółkach. Moje miały kolory: różowy, ciemno niebieski i jasno zielony, a Megan fioletowy, czarny i żółty. Weszliśmy do domu. Po prawej stronie wejścia była ogromna kuchnia połączona z wielgachnym salonem. Po lewej stronie była łazienka tak duża jak mój ostatni pokój. Był jeszcze pokój gościnny, też wielki. Na górze były 3 wielgachne pokoje i łazienka. Jeden pokój był mój, jeden Megan a jeden rodziców. W sumie nawet się cieszyłam, że przyjechaliśmy. Każdy poszedł do swojego pokoju się rozpakowywać. Po trzech godzinach każdy był już obrobiony.
- Mamo, nie daleko gdzieś jest tu jakaś restauracja, bo jestem strasznie głodna. - spytałam.
- Jest. Trzeba przejść do niej tylko pół kilometra. - odpowiedziała szybko.
- No to na co jeszcze czekamy ruszamy.
- Ja z tatą zostaniemy. Idźcie we trójkę.
- A skąd my możemy wiedzieć gdzie to jest?
- Na pewno to znajdziecie, taka czerwona, nazywa się " Nando's ".
- Aha, okej, jak coś, to podpytamy kogoś na ulicy.
Wyszłyśmy. Ja, Megan i Olivia. Idąc przez tą drogę byłam trochę oddalona od dziewczyn i zagapiona w telefon.Uderzyłam w coś, lub kogoś.
- Ałłł - powiedziałam i pomasowałam się po głowie, po spotkaniu z inną osobą głowami.
- Nic ci się nie stało? - spytał ktoś. Podniosłam głowę.
- Nie, nic, dziękuję, że pytasz. A tobie się nic nie stało? - zapytałam oczywiście po Irlandzku.
- Nie. Gdzie się wybierasz tak sama?
- Do restauracji " Nando's ", a ty?
- Serio? Ja właśnie z niej wracam. Lubisz tam chodzić?
- Nie wiem, nigdy tam nie byłam, jestem tu pierwszy dzień.
- Jak chcesz to Cię zaprowadzę. A w ogóle to jestem Niall.
- Jestem Alex.- podaliśmy sobie ręce- Nie musisz mnie prowadzić. Jestem tu z moją siostrą i moją przyjaciółką. - wskazałam palcem tam gdzie przed chwilą stały dziewczyny, ale ich nie było. Spojrzał się tam.
- Jakoś tam nikogo nie widzę. - odparł z kpiną.
- YYyyy, one tam przed chwilą..
Nie dał mi dokończyć tylko położył swój palec na moje usta. Spojrzałam się na niego i od razu podniosłam wzrok na oczy chłopaka.
- Pozwól, że cię tam zaprowadzę.
Wzruszyłam ramionami.
- Już i tak wszystko mi jedno.


_________________________________________________________________________________


I jak?? Wiecie gdzie się dodaje komentarz, prawda? ;)

/ Horanowa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz