29 sierpnia, 2014

ŚWIĘTOWANIE!!!

Kochani!!!
Dzisiaj 21 urodziny Liama. Dam wam teraz listę rzeczy, które należy zrobić, żeby je uczcić.
1. Nie używać łyżek.
2. Obejrzeć " Toy Story ".
3. Napisać na nadgarstku " DADDY " bądź " DADDY DIRECTIONER ".
4. Nazywać innych żółwiami.
5. Robić " 1, 2, 3 FLICK " do każdego kogo się minie.
6.  Można tez ubrać się na fioletowo, ale nie koniecznie.

/ Horanowa

23 sierpnia, 2014

Imagin o Niall'u.

                                                              Rozdział 13

                                                    *MOIMI OCZAMI*

Położyłam się na łóżku. Ułożyłam ręce na brzuchu. Zamknęłam oczy. Podgięłam kolana. Oddychałam głęboko i myślałam o tym jak matka może nie kochać nas tak samo. To było okropne. Nie wiem, jak ona może żyć z tą myślą, ale to już nie ma znaczenia. Teraz jestem jedynaczką. Moja siostra zginęła, a mamę to nie obchodzi. Dobrze, że chociaż tata się trochę przejął. Ktoś wszedł do pokoju. Spojrzałam kątem oka w stronę drzwi. To był Niall. Usiadł na moim łóżku. Westchnął.
- Została ustalona data pogrzebu - powiedział po kilku minutach. Spojrzałam na niego oczekując konkretniejszych informacji. - Jutro - znowu spojrzałam w sufit. Po chwili usiadłam na łóżku. Nie mogłam wydusić słowa.
- Jak ona mogła! Co za podłość! Własnego dziecka nie kochać, dlatego że, jej zepsuło karierę?! To są chyba jakieś żarty! - Powiedziałam po chwili. Spojrzał na mnie ze współczuciem.
- Przykro mi - powiedział.
 

                                                   *OCZAMI NIALL'A*
- Przykro mi - powiedziałem. Naprawdę było mi jej szkoda.
"Powiedzieć jej o paru innych sprawach? Nie. Dziewczyna się załamie, ale w końcu i tak się dowie ...ale nie dzisiaj. Za dużo spraw jak na raz." - myślałem. "Znienawidziłaby mnie, Megan... nie miałaby nikogo." W końcu podjęłem decyzję, powiem jej za miesiąc. Uspokoi się trochę sytuacja z Olivią.
- Kochanie, nie bądź smutna. Wszystko się jakoś ułoży. - powiedziałem.
- Masz rację. - spojrzała na mnie ze łzami w oczach. Przytuliłem ją. Do pokoju weszła mama Alex. Wiedziałem, że podsłuchuje, bo poszła razem ze mną, tylko kazałem jej czekać za drzwiami. Wszystko słyszała jak Alex o niej mówiła, ale cóż byłem po jej stronie. Zasłużyła na to. Spodziewałem się jakiegoś ataku z jej strony, ale nie, nic z tych rzeczy. Podeszła do łóżka, Alex ją zauważyła i wypuściła mnie z ramion. Ukucnęła przy niej.
- Kochanie, przepraszam Cię bardzo. Za wszystko. - rozpłakała się - Uświadomiłam sobie, że miałam dwie najlepsze córki świata, ale doceniałam tylko ciebie. Bardzo mi przykro. Przykro mi, że nie mogłam być lepszą matką. - pocałowała ją w czoło i wyszła z płaczem.


                                                        *MOIMI OCZAMI*

Pocałowała mnie w czoło i wyszła z płaczem.
- Mi też bardzo przykro, że nie mogłam być lepszą córką. - wyszeptałam i położyłam się, a obok mnie Niall.


________________________________________________________________________________


Hello wszystkim. Oto 13!!! Mam szokującą wiadomość! "Pezz" już nie będzie pisała imaginów o Harrym, powieważ nie jest już Directionerką. Bardzo nam przykro. ;C No ale cóż, tak to widocznie musiało być. Postaram się, aby ktoś pisał imaginy za Agatę. Nie martwcie się. :)

/ Horanowa



27 lipca, 2014

Imagin o Niallu.

                                                     ROZDZIAŁ 12

Po powrocie do domu poszłam z Niallem do swojego pokoju.Położyliśmy się na łóżko Zadzwonił do jego telefon. Odebrał.
- Halo?
- Niall? Gdzie ty jesteś? Martwimy się z tatą o ciebie.
- Mamo! Jestem dorosły. Mam swoje problemy. Nocuje u przyjaciółki.
- Dobrze, kiedy wrócisz do domu?
- Nie prędko. - odpowiedział szybko. patrzałam na niego ze łzami w oczach. Od tego wypadku cały czas płakałam. Spojrzał na mnie.
- Dobra mamo, muszę kończyć. Pa. - nie czekając na odpowiedź odłożył telefon na szafkę stojącą obok łóżka.
- Spokojnie, nie płacz. Wszystko będzie dobrze. - powiedział i mnie przytulił.
Do pokoju weszła Megan. Usiadła na brzegu łóżka. Spojrzała na podłogę i głośno westchnęła.
- Jesteś jeszcze na mnie zła? - zapytała patrząc na mnie kątem oka.
- Nie. - odpowiedziałam jak już się uspokoiłam.
- Ojej, serio? Dzięki. - uśmiechnęła się, ale uśmiech zaraz znikł z jej twarzy. - Bardzo mi przykro z powodu Olivii. Wiesz, że we trójkę stanowiłyśmy zgraną paczkę.
- Wiem... kochałam ją jak nikogo. - patrzyłam na Megan przez chwilę. -  Wiecie już kiedy będzie pogrzeb?
- Miał być dziewiętnastego. - powiedział Niall.
- Dzisiaj jest siedemnasty. Oni myślą, że ja się do tego czasu pozbieram? - patrzałam raz na Megan, raz na Nialla jakby to wszystko było przez nich. - Aaaa, Conor już wie? - bawiłam się palcami.
- Chyba nie. - powiedziała Megan.
- Chodźmy na dół coś zjeść. - powiedziałam i natychmiast wstałam z łóżka. Wyszłam.
Zeszłam na dół, a Niall i Megan za mną.
- Hej i jak samopoczucie - spytała mnie mama, która oglądała film pt. "Sąsiedzi"
- Ujdzie w tłoku. - odpowiedziałam siadając obok niej. Niall podał mi czekoladę, którą wyjął z szafki. Usiadł obok mnie, a obok niego usiadła Megan. Mama mnie objęła. - I tak jej nie kochałam tak bardzo jak ciebie. - powiedziała mi. Spojrzałam na nią niedowierzająco. Pomyślałam, że to mogła być jej wina, ale nie wnikałam, tylko poszłam do pokoju.



________________________________________________________________________________



Iiiiiiii... jestem!!! Sorka, bardzo was przepraszam, że tak długo mnie nie było. Znowu internet. Ale teraz już jestem prawie pewna, że będę go miała dłuższy czas, więccccc... postaram się coś dodać w następnym tygodniu. Bay... Dzięki za tyle wyświetleń. =**

/ Horanowa

01 lipca, 2014

Imagin o Niall'u.

                                                         ROZDZIAŁ 11

Wszyscy wybiegliśmy na dwór. Ustaliśmy przy samochodzie Olivii i zaczęliśmy łkac. Nawet tata, co bardzo rzadko się zdarza. Mama wyjęła z kieszeni telefon, zadzwoniła po pogotowie ratunkowe. Tata w tym czasie podbiegł do Olivii, wyciągnął ją z samochodu na ziemię, zaczął ją potrząsac i krzyczec: "Olivia! Olivia! Odezwij się, Olivia!". Ja i Megan mocno wtuliliśmy się w Niall'a, który mimo to, że razem z Olivią się za bardzo nie znali, też płakał. Zapomniałyśmy z Megan o całej sytuacji z Justinem. Tata zrobił Olivii reanimację. Nie oddychała, nie odzywała się, nie dawała żadnych oznak życia. Po jakichś 2-3 minutach przyjechało pogotowie. Podeszli do niej i zaczeli jej coś robic, nawet nie wiem co. Po około 5 minutach zabrali ją do szpitala. 

Następnego dnia pojechaliśmy do niej. Podeszliśmy do lekarza, który miał dyżur w holu. 
- Dzień dobry. - powiedziała mama podając rękę lekarzowi, który odwzajemnił przywitanie. - Co z moją córką, Olivią? 
- Wydaje mi się, że powinna pani wiedziec. - lekarz spojrzał na nas niepokojąco. - Olivia... no ten - podrapał się po łysej głowie, wziął głęboki wdech - Olivia, nie żyje. - Mamie zaczęły leciec z oczu łzy, z resztą jak każdemu z nas. - Bardzo mi przykro, proszę pani. Miała stwierdzonego raka już dawno temu, więc to nie wszystko wina wypadku. Jeszcze raz bardzo mi przykro. - Odszedł. Wybiegłam ze szpitala na dwór. Wyjęłam z tylnej kieszeni spodni papierosy. Zapaliłam jednego. Usiadłam pod ścianą i zaczęłam naprawdę głośno ryczec. Miałam gdzieś co inni sobie o  mnie pomyślą. Bawiłam się fajką w ręku. Zauważyłam Nialla wybiegającego ze szpitala. Usiadł obok mnie. Miał łzy w oczach. W końcu rozpłakał się gorzej niż ja. Przytulił mnie i pocałował namiętnie w usta.
- Wszystko będzie dobrze, Alex. - wziął głęboki wdech i przytulił mnie jeszcze mocniej - Wszystko będzie dobrze... 

_______________________________________________________________________________


CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Elo, elo, Czubki! :P Sorka, że nic nie dodawałam, ale dosłownie przed chwilą mi naprawili internet, więc od razu usiadłam pisac sorka, że taki krótki, ale naprawdę, naprawdę mega mi się nie chce pisac. Zaraz w odwiedzinach dobijemy 1000, więc bardzo wam dziękujemy i rozpowiadajcie o naszym blogu directionerom i nie tylko. :D Z góry dziękii! :P

/ Horanowa

19 czerwca, 2014

Imagin o Niallu

                                                           ROZDZIAŁ 10

Zeszliśmy na dół. Wszyscy już skończyli jeść. Mama wstawiała naczynia do zmywarki, tata siedział an kanapie i oglądał telewizję, Megan siedziała obok mojego taty na kanapie robiąc bransoletkę. Usiadłam obok niej biorąc do ręki telefon, który leżał na sofie. Napisałam sms-a do Justina. Treść jego była taka:  "Hej, możesz za chwilę zadzwonić? Dzięki."  Napisałam to, ponieważ nie chciałam, żeby nikt nie mówił, że cały czas z kimś gadam. Przy okazji gadałam chwilę z Megan,Zadzwonił telefon. Wstałam.
- Odbiorę, okey? - spytałam Megan.
- Jasne - powiedziała i westchnęła.
Odeszłam i szłam w kierunku mojego pokoju.
- Halo?. - powiedziałam.
- Hej. O czym chciałaś pogadać? - spytał Justin. - Nie mamy już o czym rozmawiać.
- Jak to nie mamy o czym rozmawiać? Mamy wiele różnych i ciekawych tematów do rozmowy.
- Nie, nie chce cię już znać, pa.
- Nie. Justin, poczekaj, nie rozłączaj się.
- Co?!
- Czemu jesteś dla mnie taki niemiły? Przecież jesteśmy razem.
- Co? Wcale nie jesteśmy razem, przecież powiedziałem Megan, żeby ci to przekazała. Zrywam z tobą.
- Co? Nie możesz ze mną zerwać. Nie masz powodu. - powiedziałam z uśmieszkiem na twarzy.
- Mam powód.
- Jaki?
- Zapytaj Megan. Ona już o wszystkim wie.
Rozłączył się. Zeszłam na dół wkurzona.
- Megan! - krzyknęłam. - Idź do mojego pokoju, teraz!
Megan szybko wstała z kanapy i pobiegła do mojego pokoju omijając mnie najdalej jak się dało. Pobiegłam za nią. Wbiegłyśmy do pokoju. Trzasnęłam drzwiami. Megan usiadła na łóżku z niepewną miną. Ustałam przy drzwiach i patrzyłam na nią z założonymi rękami na biodrach. Miałam wściekłą minę, z resztą taka byłam. Usiadłam obok niej, bo widziałam w jej oczach strach.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś, że ze mną zrywa? - powiedziałam po długim wydechu.
- Bo nie było okazji. - odpowiedziała.
Zaśmiałam się lekko.
- Jak to nie było okazji, przecież było tyle dobrych momentów do poważnej rozmowy.
- Nie prawda. - Nawet nie spojrzała mi w oczy.
- Popatrz na mnie - spojrzała mi w oczy. - I to ma być twoja wymówka?
Nie odpowiedziała i znów wlepiła wzrok w jasnobrązowe panele.
- Jaki był tego powód? - spytałam.
- Powiedziałam mu po prostu całą prawdę! - wykrzyknęła.
- Jaką prawdę?!
- Że chodzisz z Niallem!
- Co? - byłam zszokowana odpowiedzią Megan. - ja wcale z nim nie jestem. Poznałam go przedwczoraj.
- Tak. I co zrobiłaś? Poszłaś z nim na kolację chociaż czekałyśmy na ciebie z Olivią.
- Nie! Zostawiłyście mnie.
- Poczekaj, daj mi dokończyć. - odchrząknęła - kontynuując... Później zaprosiłaś go na noc, zrobił ci śniadanie i cię obronił. Później się przytulaliście i ...
- Chętnie bym cię posłuchała ale nie mam czasu na słuchanie kłamczuch. Dzięki za rozwalenie mojego najlepszego w całym moim życiu związku.
- Nie ma sprawy - uśmiechnęła - polecam się na przyszłość. - trzasnęła drzwiami i wyszła. Usłyszałam na dworze bardzo głośny pisk samochodu. szybko wyjrzałam przez balkon. Było jeszcze jasno, więc wszystko dobrze widziałam. Zalałam się łzami. Zbiegłam na dół. Mój tata jak zwykle siedział na sofie i czytał gazetę jak gdyby nigdy nic, mama oglądała swój ulubiony serial " Sąsiedzi ", a Niall się śmiał do komórki.
- Ludzie! Nie słyszeliście tych pisków? - Wszyscy na mnie spojrzeli i  kiwneli przytakująco głowami - to była Olivia.
Jeszcze bardziej się rozpłakałam.


______________________________________________________________________________


WoW! Ten imagin to nagroda za to, że już mamy ponad 900 wyświetleń! Dziekujemy, dziękujemy i jeszcze raz DZIEKUJEMY! <3 :* Jesteśmy naprawdę bardzo szczęśliwe. Następny imagin dodam pewnie w następnym tygodniu, albo jeszcze w tym. Zobaczymy.! =D




/ Horanowa




07 czerwca, 2014

Imagin o Niall'u

                                                          ROZDZIAŁ 9

*Moimi oczami*

Po powrocie do domu wzięłam długą kąpiel. Jak skończyłam było około szesnastej. Nie wiedziałam w co się ubrać. Ale w końcu wyjęłam z szafy to:



Po ubraniu się zeszłam na dół gdzie z obiadem czekali na mnie moi rodzice. Obok nich siedziała Megan i Niall. Moja mama była wkurzona, mój tata był wkurzony, Niall był wkurzony a Megan siedziała cicho jakby sie nic nigdy nei stało. Z niepewnością powiedziałam:
- Hej wszystkim - i machnęłam ręką na powitanie.
- Cześć - odpowiedzieli bezinteresownie wszyscy pokolei.
- Siadaj dziecko. - powiedziała moja mama i wskazała miejsce przy stole obok Megan i niej.
Nikt nawet na mnie nie spojrzał, a Niall już w ogóle siedział w innym kierunku. Pił tylko bez przerwy sok pomarańczowy. W ciągu jedzenia nikt nie powiedział ani słowa. Każdy był zapatrzony w swój talerz. Walnęłam ręką w stół i wstałam.
- Co się z wami dzieje? Nikt z was się nawet do mnie nie odezwał. Heloł! Ja też jestem człowiekiem i też mam uczucia nie pozwole na to, żeby moja najbliższa rodzina miałam mnie w dupie. Nie pozwole, słyszycie?

Wszyscy byli bardzo zdziwieni tym co powiedziałam, bo zawsze byłam grzeczną, kulturalną dziewczynką, a teraz to byo coś innego, wręcz przeciwnego. Byłam okropną, rozkrzyczaną nastolatką, co do mnie nie pasowało.
- Ja nie jestem twoją rodziną - powiedział Niall ze smutkiem.
- Nie, ale cie traktuje jako rodzinę. Rodzina sobie pomaga, a jeżeli dobrze pamiętasz uratowałeś mnie przed ...  no wiesz kim. Jesteś bohaterem i naprawdę to doceniam.  -zdałam sobie sprawę, że jest smutny, więc zapytałam - coś ci się stało? Jestes taki jakiś przygnębiony. - usiadłam.
- Chodź na słówko.
Poszliśmy na górę do mojego pokoju.
- Dzonił jakiś chłopak o imieniu Justin. Znasz go?
- Yyyy... -zawahałam się i westchnęłam - Znam, ale to tylko mój kolega, spokojnie... - nie wiedziałam co powiedzieć. - nie odebrałeś?
- Nie. Megan odebrała i od tamtej pory ma zły chumor. Chyba powiedział jej coś niepokojącego. - Nie wiedziałam co myśleć.


________________________________________________________________________________


Tada! Jest dziewiątka. Pisałam z nudów. Dziękuje za komentarze pod tamtym imaginem. W następną sobotę postaram się dodać nowy imagin. Czytajcie i komentujcie. A no i jeszcze jedno! Dziękuje za 850 wyświetleń! =D

/ Horanowa

08 maja, 2014

Imagin o Niall'u.

                                                             ROZDZIAŁ 8

*Moimi oczami*

Udawałam, że go nie widzę.
- Witaj, Alex. - powiedział z tajemniczym uśmiechem na twarzy.
- Kim jesteś - odpowiedziałam po jakimś czasie.
- Jestem twoim cichym wielbicielem, a chciałbym, żebym nie tylko ja ciebie lubił.
Myślałam, że umrę ze strachu. Facet cały czas na mnie patrzył, mówił coś, ale nie wiedziałam co, bo go nie słuchałam. Wiedziałam, że to nie jest dobry pomysł, żeby uciec z domu.


*Oczami Megan *
- Niall! - powiedziałam - Przestańmy! Nie widziałeś, że Alex wymknęła się z domu?
- Nie. - odpowiedział Niall, po krótkiej chwili namysłu.
- Co ty, ślepy jesteś?
- Nie!
- Niech, no zgadnę. Nie znasz żadnych innych słów?
- Nie.
- Wiedziałam...
Uśmiechnęłam się.
- Wymknęła się. Nawet nie zauważyłeś kiedy. Chodźmy  lepiej jej szukać. - powiedziałam.
- Poczekaj! - krzyknął.
- Co? - powiedziałam z niechęcią.
- Wezmę jedzenie. Daj mi jakąś torbę.
Dałam mu jednorazówkę. Spakował tam mnóstwo rzeczy. Wyszliśmy z domu i zaczęliśmy krzyczeć "Alex! Alex! Gdzie jesteś?"Aż w końcu usłyszeliśmy krzyk.
- Co to było? - spytałam przerażona.
- Wydaje mi się, że to był głos Alex.- powiedział Niall.
- Tak, chyba to ona.
Pobiegliśmy jak najszybciej się da w stronę, z której słyszeliśmy te dziwne głosy.

*Oczami Niall'a*

Pobiegliśmy jak najszybciej się da w stronę, z której słyszeliśmy te dziwne głosy. Obok Alex stał mój "kolega" z gimnazjum.
- Odwal się od tej dziewczyny! Już! - powiedziałem i wskazałem mu palcem drogę prowadzącą tak naprawdę nie wiedziałem gdzie.
Uciekł. Alex siedziała przy ścianie i widać było, że strasznie się bała tego typa, i że była bardzo zdziwiona.
Patrzyła w moją stronę z bohaterską miną i ruszała wargami jakby chciała coś powiedzieć, ale nie mogła.
Usiadłem obok niej. Objąłem ją ramieniem, a ona wtuliła się w moją bluzę.
- Uratowałeś mnie. - wyjąkała.
- Taaa... nic wielkiego. Co tej facet chciał ci zrobić?
- Yyyy... dobra, i tak nic już przed wami nie ukryję. Przystawił mi kosę do gardła. -powiedziała z trudem.
- Kosę?- wstałem. Chciałem za nim pobiec, ale powstrzymałem się.
- Znasz go? - spytałam Megan, po chwili.
- Kiedyś chodziliśmy razem do szkoły, do gimnazjum. Biłem się z nim. Przegrał. Był cały w siniakach, ale sprawy na policję nie zgłosił. Dzięki Bogu.
Dziewczyny nie wiedziały co powiedzieć. Uśmiechnąłem się i razem z Megan obięliśmy Alex. Była roztrzęsiona.


________________________________________________________________________________

DFzisiaj miałam trochę czasu, więc napisałam kolejny imagin. I to specjalny imagin, dla was, za to, że dzięki WAM, WAM, i jeszcze raz WAM, mamy już ponad 630 wyświetleń na blogu. dziękujemy jeszcze raz. Do soboty. Narazie!

/ Horanowa

25 kwietnia, 2014

Rozdział 3. (Imagin o Harry'm)



Harry's Pov:


- To jeszcze nie koniec. Do zobaczenia, Alice. - powiedziałem, po czym ona wybiegła ze szkoły.
- Styles, co to miało być? - zapytał mnie Louis. - Znowu jakąś laskę wyrywasz?

- Alice nie jest zwykłą laską. - odparłem z małym smutkiem.

- To kim ona jest?

- Nieważne.

- Hazzuś się zakochał? - zapytał z rozśmianą twarzą Niall.

- Nie. - odparłem z kpiną. - Koniec tematu.

- Okej, okej, wyluzuj się. - powiedział Zayn.



Alice's Pov:


Szłam jak najszybciej do domu. Nie chciałam go więcej widzieć, chociaż, tak jakby go poznawałam... A może znam, tylko się zmienił? Skoro to on, to czemu nazwał mnie "suką"? To wszystko nie trzyma się kupy... Może mnie nie poznał? Tyle pytań i żadnej odpowiedzi. To chore. Rozmyślając nie zauważyłam, że już jestem pod domem. Weszłam do środka. Poszłam do kuchni i napiłam się soku jabłkowego. Po tym poszłam do mojego pokoju. Do wieczora leżałam w łóżku i myślałam. Postanowiłam, że posiedzę chwilę na necie. Weszłam na tt - nic ciekawego, oraz na fb - była wiadomość. Ucieszyłam się.

"Pewnie to Bella do napisała" - pomyślałam. Pomyliłam się. To był Harry. Teraz mam pewność, że to był on w szkole. Po 5 latach postanowił się odezwać. To jest śmieszne. Nie chciałam tego czytać, ale ciekawość zwyciężyła.

"Alice, przepraszam cię za to, co było dzisiaj w szkole. Zmieniłaś się i nie poznałem cię. Jeszcze raz cię przepraszam. Proszę wybacz mi. Tęsknię. Twój Harry xx."

Nie miałam sił odpisać. Zachciało mi się płakać. On skłamał. Jak on mógł? Skuliłam się i zaczęłam cicho łkać. Niespodziewanie usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości na Facebooku.

"Cześć Alice"

Harry. Dlaczego on mi nie da spokoju? Nie chciało mi się z nim pisać.

"Cześć" - odpisałam. Byłam już zmęczona i znudzona. Eh...

"Przeczytałaś wcześniejszą wiadomość?"

"Tak. To był powód, żeby nazwać mnie "suką"?!"

"Nie. Przepraszam. Na prawdę jest mi przykro."

"Harry ja cię znam. Za bardzo się zmieniłeś od tamtego czasu."

"Skoro mnie znasz, to wiesz, że mi na prawdę przykro."

"Wiem. Idę spać. Dobranoc."

" Dobranoc, księżniczko. :* "

"Księżniczko? Mówiłeś tak do mnie jak mieszkałeś jeszcze w Polsce."

"Pamiętam, hehe. Powiedz mi, dużo się zmieniło od mojego wyjazdu?"

"Nie ma cię tam od pięciu lat. Na pewno coś się zmieniło. xd"

"Tak, prawda ;) Spostrzegawcza jesteś :D"

"Bardzo śmieszne, loczek. -,- "

"Dla ciebie pan loczek ;D"

"Może frytki do tego?"

"A nie miałaś iść spać? ;* "

"Spadaj. ;P "

"Też cię kocham. :* "

"Kto powiedział, że ja cię kocham?!"

"Ja. :3 "

" -,-' . Spać cieniasie ;D "

"Kto tu jest cieniasem?"

"Ty. :D "

"Idź spać, księżniczko. :* "

"Dobra, nie chcesz mnie tu, więc idę. Pa ;* "
"Będziesz tęsknić? :* "
"Za tobą? Ani trochę. xd"

"Okej, ja to zapamiętam!"

"Ty nie chcesz, żebym zapamiętała czegoś z dzisiejszego dnia."

"Ile razy mam przepraszać?"

"Toć żartuje! :D "

"Foch! :C "

"Eee tam. xd"

"Nie kochasz mnie? :C "

"Nie. :*** "

"Ja seryjnie pytam."

"Kocham cię, jak przyjaciela, Przecież wiesz!"

"Wiem, chciałem się pewnić. ;D"

"Idiota. ;* "

"Idiota, ale twój. :D :* "

"Tak, tak. xd Idę spać. Dobranoc Harry. ;* "

"Dobranoc, księżniczko. :* "


Wylogowałam się z fb i poszłam wziąć szybki prysznic.



Harry's Pov:

"Dobranoc, księżniczko. :* " - napisałem, a po chwili Alice zniknęła z Facebooka.

Boże, jaki jestem szczęśliwy! Alice mi wybaczyła! Ja na prawdę nie chciałem jej obraźić... Zrobiłem się senny, więc wziąłem szybki prysznic i poszedłem spać.









_______________________________________________________


Nanananana! Jest 3! Późno, bo nie miałam weny. Wy w ogóle nie komentujecie. Jeśli chcecie 4 rozdział - musi być 5-10 komentarzy. Nie wiem jak to zrobicie, jak Wam się nie chce nawet 1 komentarza zostawić... ;C
/Pezz


5-10 KOMENTARZY = NASTĘPNY ROZDZIAŁ.

Imagin o Niall'u.

                                                                     ROZDZIAŁ 7
Siedziałam w pokoju i rozmyślałam " W co ja się wpakowałam. Mogłam nie wyjeżdżać z Polski!" itd. Jakbym nie wyjeżdżała z Polski, to bym nie poznała Niall'a i by nie było kłopotów, ale  z drugiej strony cieszę się, że wyjechałam, bo mogę odpocząć trochę od Justina. Już nie wiedziałam co mam zrobić, czy zostać tutaj, w Irlandii, czy wrócić do Polski. O czym ja w ogóle mówie. Moi rodzice na pewno by mnie nie puścili do Polski samej... chociaż nawet z Olivką by mnie nie puścili. Usłyszałam krzyki na dole. Zeszłam tam szybko. Zobaczyłam kłócących się Megan i Niall'a.
- Idź ty durniu, nie jesteś wart Alex. - mówiła Megan.
- Ale o co ci chodzi dziewczyno. Co ty z nieba spadałaś? Jesteśmy dla siebie przeznaczeni. - mówił Niall.
- Nie prawda. Alex ma chłopaka, jakbyś chciał wiedzieć.
- Nie! To nie może być prawda. - Usiadł na kanapie, i całkowicie się rozkleił. Jakbym była dla niego najważniejszą osobą na świecie... chociaż kto wie? Może jestem.
- Sam się jej zapytaj.
- Ona mi tego nie powie.
- Powie, powie - usiadła obok niego i objęła go ramieniem. - Nie martw się stary. Spotkasz jeszcze kiedyś dziewczynę swoich marzeń, a Alex znasz praktycznie od wczoraj.
- Wiem, ale coś między nami zaiskrzyło. Czuje to.
Poszłam wziąć zimny prysznic. "Ojejku, co to ma w ogóle znaczyć?", myślałam. Chyba ich pogieło, że stanę po stronie którejś z nich. Postanowiłam uciec z domu. Wzięłam moją dużą torebkę i spakowałam do niej: do pełna naładowany telefon, słuchawki, pamiętnik, trzy długopisy, dwu litrową wodę, która zawsze stoi przy moim łóżku, 200 złotych, czerwoną koszulkę i jeansy, jabłko. Wszystko mi się bez trudu zmieściło. Zeszłam powoli na dół. Megan i Niall dalej się kłócili, ale mnie nie zauważyli... chyba. Wymknęłam się z domu i nie wiedziałam gdzie iść. Skręciłam w pierwszą lepszą uliczkę. Wyjęłam telefon sprawdzić, która godzina. Była 12:04, więc postanowiłam coś zjeść, bo byłam głodna jak wilk. Wyjęłam jabłko i usiadłam pod murem, zaczynając je gryźć. Podszedł do mnie tajemniczy mężczyzna...


__________________________________________________________________________________


                                                    CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Siemka i jak się podoba?? Sorka, że tak długo nie dodawałam, ale robiłam co w mojej mocy, nigdy nie miałam czasu. Agata juz kończy kolejny imagin, więc myślę, że w krótkim czasie, będzie dodany. A teraz muszę spadać, a wy komentujcie.

/ Horanowa

13 kwietnia, 2014

Imagin o Niall'u

                                                           ROZDZIAŁ 6

Obudziły mnie głośne wrzaski. Słyszałam kroki zbliżające się w moją stronę. Brzmiały jakby moja mama. Przypomniało mi się, że leżę w jednym łóżku z Niall'em, więc natychmiastowo spadłam z łóżka, choć byłam jeszcze trochę przykryta kocem. Na dół zeszła Megan. Całe szczęście, że tylko ona. Zatrzymała się natychmiastowo i spojrzała na mnie z zaskoczeniem.
- Co robisz na podłodze? - spytała.
- Gruntu szukam, wiesz?! - odpowiedziałam jej szybko.
- Aaaa, nie wiedziałam, że jesteś blondynką ale okej.
Niall się obudził, usiadł na kanapie, rozłożył ręcę i ziewnął.
- I jak ci minęła noc kochanie? - spytał jakby nic mnie w ogóle nie zobaczył na podłodze.
- I ty się jeszcze pytasz? - podniosłam się z podłogi i zwijałam koc - Fatalnie, cały czas się rozkopywałeś i chrapałeś. Pół nocy przez ciebie nie spałam. - powiedziałam siadają na kanapie. Złapał mnie za rękę.
- Poczekaj, wynagrodzę ci to.- powiedział.
- Jak? - odpowiedziałam z zaskoczeniem.
- Co najbardziej lubisz jeść na śniadanie?
- Nie jadam śniadań.
- Oj, no weź, dzisiaj zjesz, bo to jest najważniejszy posiłek dnia.
- Nie rozwijaj się. Mówię, że nie chce.
- Ale ja ci zrobię. Chce ci to jakoś wynagrodzić.
- Po prostu nigdy więcej nie chrap. Proste.
Wtedy zadzwonił telefon. Był to Justin.
- Halo? - powiedziałam pierwsza.
- Dzieńdoberek Słoneczko. Jak się spało.
- Yyyy, nawet dobrze.
- Aha. I jak ci się podoba w Irlandii?
- Jest nawet fajnie, ale nie tak fajnie jak w Polsce.
- Ojej, czyżby moja mała szczekata mordeczka za mną tęskniła?
- Oooo, i to jak...
" Justin choć już, do pracy nie zdążysz" - takie słowa usłyszałam w telefonie Justina. Były to słowa jego matki. Nienawidziłam jej.
- Dobra wiesz co kotek? Musze kończyć. Spóźnię się do pracy.
- Dobra, to leć. Trzymaj się ciepło. Buziaki. Pa.
Rozłączyłam się nie czekając na odpowiedź.

- Kto to był? - zapytał Niall smarując masłem kanapki.
- Nikt, nikt, to taki mój kolega. - odpowiedziałam.
- Aaaachaa, mam nadzieje.

Uśmiechnął sie do mnie. Ja odwzajemniłam uśmiech i poszłam na górę.


__________________________________________________________________________________

                                      CZYTASZ=KOMENTUJESZ
I jak ten?? Przepraszam, że w tamtym tygodniu nic nie dodałam, ale net.. wiecie. Jak będzie mi się chciało to dodam jeszcze dzisiaj jeden. Komentujcie, please. Z góry dziękuje.

/ Horanowa

25 marca, 2014

Rozdział 5. (Imagin o Niall'u).

Na kolacji z Niall'em było tak zaczepiście, że normalnie nie mogę. Nawet nie wiedziałam, że on ma aż tak dużo zainteresowań, i że w ogóle śpiewa. Po zjedzeniu kolacji poszliśmy do mnie do domu. Nawet nie wiedziałam gdzie są dziewczyny. Było już bardzo późno, więc nie dziwiłam się, że ich już nie ma. Po powrocie do domu śmieliśmy się z Niall'em, bo opowiadaliśmy sobie kawały. Obiął mnie ramieniem.
- Dziecko, gdzieś ty była? - spytała od razu moja mama i mnie przytuliła - tak się martwiłam.
Niall'owi popłynęła jedna łezka wzdłuż policzka.
- Mamuś, nie musiałaś się martwić, byłam cały czas z chłopakiem, który mnie chronił.
- Chłopakiem, który płacze?
- Ja bardzo przepraszam, proszę pani - próbował wytłumaczyć się przed moją mamą Niall.
- Tak, tak ile razy ja już to słyszałam. Proszę wejdź Niall.
- Dziękuję - odpowiedział chłopak, którego natychmiast po wejściu do domu wzięłam zdala od rodziców na słówko.
- Niall? - spytałam
-  Tak, kochanie? - odpowiedział nadal płacząc.
- Co sie stało?
- Nic, po prostu zazdroszcze ci twojej rodziny.
- Co? Czemu?
- No, bo... moja mama się mną w ogóle nie przejmuje, a mój tata odszedł od nas, gdy miałem 4 lata. A twoi rodzice wydają się tacy... zupełnie inni niż moi. Tacy.. lepsi.
-  Taaa, pozory mylą. Chciałabym mieć idealnych rodziców.
- Już masz.
- Wcale, że nie. Oni są po postu troskliwi... aż za bardzo. - ja też się rozpłakałam. Wpadliśmy sobie w ramiona i zaczęliśmy mocno szlochać.
- Co wam się stało, dzieci?- spytała moja mama i podeszła do nas. Położyła swoją rękę na moich plecach. Szybko się ogarneliśmy z Niall'em.
- Nic mamusiu! - powiedziałam.
- To skąd te łzy?
- To ze szczęścia. Dostałam dzisiaj szóstkę z matematyki.
- Ohhh, to super kochanie. Jak tak dalej pójdzie to zastanowimy się z ojcem, czy nie kupić ci tego nowego telefonu.
- Okej, dziękuję - powiedziałam z zaskoczeniem.
- Kochani, chodźcie szybko. Znalazłem w końcu tego Harr'ego Pottera. - powiedział tata, który siedział w salonie i przeglądał płyty.
Poszliśmy oglądać film. Poszliśmy z Niallem po popcorn, usiedliśmy wszyscy i zaczęliśmy oglądać.
Po skończeniu filmu Niall już spał na moich kolanach przykryty moim różowym kocykiem. Dziewczyny były na górze i gadały z kimś przez skayp'a, wiem bo poszłam do nich na chwilę. Zaraz po tym jak wróciłam z góry usłyszałam, że do kogoś przyszedł SMS, okazało się, że to do Niall'a. Była to jego mama i napisała " Niall, gdzie ty jesteś? Wracaj mi w tej chwili szybko do domu! ". Odpisałam jej jako on. Napisałam po irlandzku " Mamo, nocuje dzisiaj u kolegi. Bądź spokojna i nie martw się mną, dobranoc, buziaczki pa. ". Po napisaniu tego SMS'a zauważyłam, że moich rodziców już nie ma, a nie chciało mi się iść na górę do swojego pokoju, więc wsunęłam się pod koc do Niall'a i zasnęłam.


_________________________________________________________________________________


CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Hej! I jak się podoba, może w sobotę dodam następną część. W ogóle to bardzo was przepraszam, że nie wchodziłam tak długo i , że nie dodałam imagina w sobotę, ale komputer mi się zespół. Obiecuję, że od teraz będę cały czas z wami. I jeszcze raz przepraszam.


/ Horanowa

15 marca, 2014

Rozdział 2. (imagin o Harrym)

PRZECZYTAJCIE NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM!!! MIŁEGO CZYTANIA. :)






Obudziłam się bardzo wcześnie, bo o 8. W wakacje lub w weekendy wstawałam około 10, więc to jest mój rekord! Bardzo brawo dla mnie. Zerwałam się z łóżka, wzięłam ciuchy z szafy i poszłam wziąć poranny prysznic. 


Weszłam do łazienki, zamknęłam się na klucz i zaczęłam ściągać z siebie pidżamę. Gdy już byłam całkiem naga, weszłam do kabiny i puściłam ciepłą wodę, która spływała po moim ciele, przyprawiając mnie o dreszcz. Kiedy skończyłam owinęłam się ręcznikiem i wytarłam mokre ciało. Założyłam wcześniej przygotowane ubrania, poszłam do pokoju, wzięłam kosmetyki i wróciłam z powrotem do łazienki umalować się. Nałożyłam trochę podkładu i lekko pociągnęłam rzęsy tuszem. Gdy to zrobiłam uczesałam z brzegu głowy warkocz.

 Kiedy skończyłam zegar wybił godzine 10.
- "Wow. Jaka ja szybka." - pomyslałam i zaśmiałam się sama do siebie. Zeszłam na dół, aby cos przekąsić.
- Dzień dobry. - powiedziałam do moich rodziców i ucałowałam ich w policzek.
- Dzień dobry córeczko. Jak się spało? - zapytała z troską mama.
- Hmm... Nawet dobrze. Na razie nie narzekam. - zasmiałam się. Podeszłam do lodówki i wyciągnęłam jogurt danone gratka do picia o smaku truskawkowym. Mniam!








- Słoneczko, a może pójdziesz się dzisiaj zapisać do szkoły? - zapytał tata.
- Hmmm... No w sumie mogę. - odparłam.
- Od razu pozwiedzasz. - zaśmiała się mama.
- Prawda! - uśmiechnęłam się. - A kiedy macie do pracy? I w ogóle jaką pracę znaleźliście? - zapytałam.
- Ja zaczynam od jutro jako policjant. - powiedział tata.
- A ja od dzisiaj. Pracuję w banku. - powiedziała mama. - Za 2 godziny muszę tam być.
- No to ja pójdę zwiedzać, a później się zapiszę, oki?
- Dobrze, tylko uważaj córeczko.
- Dobrze mamusiu. Pa - odrzekłam.
Założyłam baletki i wyszłam. Poszłam najpierw w lewą stronę. Mijałam za sobą różne budynki i drzewa. Naglę zauważyłam most i rzeczkę. Weszłam na ten most i wpatrywałam się w wodę, gdzie pływały ryby. Postałam tam chwilkę i zawróciłam, idąc w drugą stronę. Mijałam budynki, restauracje i szkołę. Wyjęłam z kieszeni telefon i zobaczyłam godzinę. Była 12:30.
- Czas się zapisać. - powiedziałam sobie pod nosem.
Ruszyłam do bardzo dużego budynku.


Weszłam do środka i zobaczyłam, że wszyscy chodzą po wielki korytarzu. Można się domyślić, że jest przerwa. Przemierzając korytarz w stronę drzwi od sekretariatu, wszyscy mierzyli mnie wzrokiem. W końcu dotarłam do pokoju zwanego sekretariatem. Zapukałam.
- Proszę! - odezwał się wysoki głos kobiety po drugiej stronie
drzwi.
- Dzień dobry, jestem Alice Johnson i chciałabym się zapisać do tej szkoły. - powiedziałam na jednym tchu.
Zauważyłam jakiegoś chłopaka w kręconych, brazowych włosach, któ Przyglądał mi się bardzo dokładnie. To za mało powiedziane. On pożerał mnie wzrokiem. Spojrzałam się na niego krzywo, na co on się zaśmiał. Co było z nim nie tak?
Z przemyśleń o tym loczku wyrwał głos pani sekretarki.
- Hmm... Więc tak. Panna Johnson Alice. Lat? Gdzie mieszka?
- 17 lat i aktualnie mieszkam w Holmes Chapel.
- Aktualnie? - zapytała.
- Tak. Przeprowadziłam się z Polski tutaj.
- Z Polski powiadasz? - zapytał chłopak.
- Tak, z Polski. Głuchy jestes, czy co?
Co za palant. Znowu zaczął się śmiać. Co go tak do cholery śmieszy?!
- Będziesz chodziła do klasy 3B, może być? - zapytała sekretarka.
- Może być. - odpowiedziałam, na co znowu loczek się śmiał. - Z czego się śmiejesz? Dobrze się czujesz? - zwróciłam się do chłopaka.
- Z niczego i tak. Jak najbardziej. - uśmiechnął się. Ehh.. Koleś mnie już mocno wkurzył.
- Proszę, tu jest plan lekcji. W poniedziałek zaczynasz. - powiedziała starsza kobieta.
- Dziękuje. A kiedy się lekcje zaczynają? - zapytałam.
- O 8 się zaczynają, a 14:15 kończą. Masz jeszcze jakieś pytania, Alice?
- Nie, to wszystko. Dziękuje. Do widzenia. - powiedziałam i się odwróciłam w stronę drzwi.
- Do widzenia. - odrzekła pani.
Kiedy wyszłam z sekretariatu ktoś złapał mnie za nadgarstek.
- Ała, puszczaj! To boli! - krzyknęłam.
- Gdzieś się wybierasz piękna? - zapytałzielonooki chłopak.
- Do domu i gówno cie to obchodzi!
- Ojj... Niegrzeczna. Lubię takie. - zaśmiał się.
- Puszczaj albo zadzwonię na policję!
- Psami mnie nie nastraszysz.
Miałam tego dość. Złapałam go za drugi nadgarstek i wykręciłam mu rękę do tyłu.
- Teraz role się odwróciły. Ha ha ha. - zaśmiałam się.
- Ojj... Nie wiesz co robisz mała suko.
- Ojj... Wiem, co robię. Wykręcam ci rękę.
- Nie wiesz, z kim zadzierasz...
- To ty nie wiesz z kim zadzierasz! Mój ojciec jest policjantem. W Polsce chodziłam do jego pracy i się uczyłam strzelać z broni i się obronić przed kimś. Ahh... Zapomniałabym... Chodziłam jeszcze na karate, więc uważaj, loczek.
Puściłam jego rękę, a on się odwrócił i usmiechnął się do mnie.
- To jeszcze nie koniec. Do zobaczenia, Alice.
Wyszłam najszybciej jak mogłam z tej szkoły.














_____________________________________________________________________________

Oto rozdział 2! :) Jak myslicie, co "Loczek" chce zrobić Alice? Chyba się nieźle się zapowiada, co nie?
PROSZĘ WAS: JEŚLI NIE KOMENTUJECIE TO PRZYNAJMNIEJ ZAGŁOSUJCIE W SONDZIE NA GÓRZE, PO LEWEJ STRONIE!
Dla Was to nie całe 30 sekund, a dla nas wena do pisania.
I przepraszam, że tak późno, ale nie miałam jakoś weny i się rozchorowałam w tym tygodniu... :/
Mam nadzieję, że się podoba. :)
/Pezz x

Rozdział 4. (imagin o Niallu)

Całą drogę płakałam, albo spałam. Ciężko mi było znieść tę rozłąkę z Jus'em. No trudno, trzeba, to trzeba.
Dojechaliśmy.
- To jest nasz dom? - Zapytałam rodziców od razu po tym jak zatrzymaliśmy się przy strasznie pięknej willi z basenem.
- Tak, to nasze - odpowiedział tata odpinając pasy.
- O jezu! Będziemy w tym mieszkać 3 lata?! - spytała Megan.
- Tak - powiedziała mama.
- Iiiiiippp... - piszczałyśmy sobie w twarze z Megan, trzymając się za dłonie i tupiąc nogami. Później się przytuliłyśmy nie przestawając tupać. Już zapomniałam o Justinie.
Wysiedliśmy z samochodu, rozprostowaliśmy nogi, wyciągnęliśmy bagaże z bagażnika i podziękowaliśmy moim rodzicom.
- Dzięki mamciu, dzięki tatku. - powiedziałam przytulając rodziców.
- Bardzo państwu dziękuję za przygarnięcie mnie do siebie. - powiedziała Megan przytulając ich i jak na nią bardzo poważnie. Widziałam na jej twarzy, że nie może powstrzymać śmiechu.
- Dobra, wyluzuj się. - powiedziałam do niej.
Pękła śmiechem, ale jak już się uspokoiła, po chwili powiedziała i się uśmiechnęła:
- Dziękuje.
- Nie ma za co skarbeńki.- powiedziała moja mama. - chodźmy do środka się rozpakować.
Wzięliśmy z Megan po 3 bardzo duże  walizki na kółkach. Moje miały kolory: różowy, ciemno niebieski i jasno zielony, a Megan fioletowy, czarny i żółty. Weszliśmy do domu. Po prawej stronie wejścia była ogromna kuchnia połączona z wielgachnym salonem. Po lewej stronie była łazienka tak duża jak mój ostatni pokój. Był jeszcze pokój gościnny, też wielki. Na górze były 3 wielgachne pokoje i łazienka. Jeden pokój był mój, jeden Megan a jeden rodziców. W sumie nawet się cieszyłam, że przyjechaliśmy. Każdy poszedł do swojego pokoju się rozpakowywać. Po trzech godzinach każdy był już obrobiony.
- Mamo, nie daleko gdzieś jest tu jakaś restauracja, bo jestem strasznie głodna. - spytałam.
- Jest. Trzeba przejść do niej tylko pół kilometra. - odpowiedziała szybko.
- No to na co jeszcze czekamy ruszamy.
- Ja z tatą zostaniemy. Idźcie we trójkę.
- A skąd my możemy wiedzieć gdzie to jest?
- Na pewno to znajdziecie, taka czerwona, nazywa się " Nando's ".
- Aha, okej, jak coś, to podpytamy kogoś na ulicy.
Wyszłyśmy. Ja, Megan i Olivia. Idąc przez tą drogę byłam trochę oddalona od dziewczyn i zagapiona w telefon.Uderzyłam w coś, lub kogoś.
- Ałłł - powiedziałam i pomasowałam się po głowie, po spotkaniu z inną osobą głowami.
- Nic ci się nie stało? - spytał ktoś. Podniosłam głowę.
- Nie, nic, dziękuję, że pytasz. A tobie się nic nie stało? - zapytałam oczywiście po Irlandzku.
- Nie. Gdzie się wybierasz tak sama?
- Do restauracji " Nando's ", a ty?
- Serio? Ja właśnie z niej wracam. Lubisz tam chodzić?
- Nie wiem, nigdy tam nie byłam, jestem tu pierwszy dzień.
- Jak chcesz to Cię zaprowadzę. A w ogóle to jestem Niall.
- Jestem Alex.- podaliśmy sobie ręce- Nie musisz mnie prowadzić. Jestem tu z moją siostrą i moją przyjaciółką. - wskazałam palcem tam gdzie przed chwilą stały dziewczyny, ale ich nie było. Spojrzał się tam.
- Jakoś tam nikogo nie widzę. - odparł z kpiną.
- YYyyy, one tam przed chwilą..
Nie dał mi dokończyć tylko położył swój palec na moje usta. Spojrzałam się na niego i od razu podniosłam wzrok na oczy chłopaka.
- Pozwól, że cię tam zaprowadzę.
Wzruszyłam ramionami.
- Już i tak wszystko mi jedno.


_________________________________________________________________________________


I jak?? Wiecie gdzie się dodaje komentarz, prawda? ;)

/ Horanowa

08 marca, 2014

Rozdział 3. (imagin o Niallu)

Gdy już doszłam do szkoły, moja przyjaciółka podeszła do mnie i powiedziała:
- Hej, smutasku, co tam i czemu smutasz?
- Bo się przeprowadzam. - odpowiedziałam.
- Gdzie? Po co?
- Właśnie, nie spytałem, po co. - włączył się do naszej rozmowy Justin.
- No, bo mój tata stracił pracę i musimy wyjechać do Irlandii, żeby trochę zarobić.
- Aha.. - powiedziała Megan.
- Poczekajcie chwilę. - powiedziałam, wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do taty.
- Hej tatusiu. - powiedziałam.
- Co chcesz?! - zapytał od razu.
- W ogóle kiedy my wyjeżdżamy?
- Za jakieś 3 godziny.
Moja twarz zbladła. Byłam bardzo smutna.
- Co? - powiedziałam po dłuższej chwili.
- No, pożegnaj się z przyjaciółmi i przyjdź do domu się spakować.
- Chwilę, a na ile my w ogóle jedziemy?
- Na 3 lata.
- Co? 3 lata bez przyjaciół, bez nikogo?
- Na to wygląda.
- A mogę zabrać ze sobą też Megan i Justin'a? Proszę!
- Pewnie, jak ich rodzice się zgodzą. I jak są dobrzy z angielskiego.
- Okej, dobra pa. - rozłączyłam się.
 - Mam dla was dobrą wiadomość - powiedziałam - wyjeżdżam za 3 godziny.
- A gdzie dobra wiadomość? - spytał Justin.
- A no tak, możecie jechać ze mną jak wasi rodzice się zgodzą i jak umiecie angielski.
- Super, to biegiem się zapytać. - powiedziała Megan.
Poszliśmy najpierw wszyscy do domu Megan, jej mama się zgodziła.
Później do Justin'a. Z jego mamą gorzej, bo się nie zgodziła. Byliśmy smutni, ale co, trzeba coś zrobić, niestety na marne.
Poszłam z Megan do mnie spakowałyśmy mnie, potem poszliśmy do niej i zrobiliśmy z jej rzeczami to samo.
Poszłam się pożegnać z Justin'em.
- Już jadę. - powiedziałam.
- Pa kochana. Nie zapomnij o mnie i dzwoń codziennie, dobrze?
- Dobrze!
Przytulił mnie, pocałował i poszłam do domu.
- Już wszystkie bagaże w samochodzie. - powiedziała mama - Olivka,szybcie, bo nie zdązysz.
Jechaliśmy samochodem 9-osobowym więc się wszyscy na spokojnie zmieściliśmy.
- Szkoda mi Justin'a. - powiedziała Megan kładąc mi swoją głowę na kolana.
- Mi też - odpowiedziałam. Jedna łezka popłynęła mi wzdłuż policzka.

_________________________________________________________________________________

I jak?? Tak jak to Iza napisała: czytasz = komentujesz. Oceń nas.
Następny już w krótce.

/ Horanowa


03 marca, 2014

Rozdział 2. (imagin o Niallu)

Następnego dnia, wstałam ok. godziny 06:30. Zazwyczaj tak wstaję, gdy idę do szkoły. Na 08:00 zaczynają mi się lekcje, więc poszłam do łazienki, zrobiłam swoje, w sensie umyłam się, zrobiłam szybki make-up, i tak dalej. Ubrana i w ogóle ogarnięta już praktycznie do wyjścia zeszłam na dół, na śniadanie. Tam dziwnym trafem był tam mój tata z moją mamą.
- Hej wam - powiedziałam ze zdziwieniem. Podeszłam do nich i dałam im po buziaku w policzek. - Tato, a ty nie w pracy?
- Nie - powiedział ze smutkiem. Popił kawę. - Właśnie, musimy ci coś powiedzieć.
- No słucham. - powiedziałam pełna humoru i uśmiechu na twarzy siedziałam wyprostowana i czekałam na odpowiedź, myśląc, że w końcu powiedzą mi to nad czy zastanawiałam się całą noc.
- Kochanie, tylko obiecaj, że nie będziesz zła. - powiedział ze smutkiem tata.
- Dobrze, obiecuje. - szybko odpowiedziałam.
- Straciłem pracę - szybko, niewyraźnie powiedział sobie pod nosem.
Mój uśmiech od razu znikną z twarzy.
- Jak to? Czy ja w ogóle dobrze słyszałam? Straciłeś pracę?
- Tak.
- Tylko ty nas utrzymowałeś. Mama nie pracuje, ja też nie i teraz jeszcze ty?
- Obiecałaś, że nie będziesz zła.
- Ale ja wcale nie jestem - powiedziałam z kpiną.
- Więęęc, mamy z mamą dla ciebie wiadomość, że musimy jechać razem wszyscy do innego kraju, żeby zarobić trochę pieniędzy.
- A dokładnie gdzie?
- Do Irlandii, do Mulingar.
- Aha, spoko.. - powiedziałam i bez śniadania ruszyłam w drogę do szkoły.

Po drodze spotkałam Justin'a.
- Hej - powiedział do mnie całując mnie w policzek - co tam skarbeńku?
- Nic - powiedziałam i szłam dalej jakby go tam wcale nie było, a przecież był.
- Co ty taka nerwowa dzisiaj?
- Bo mój tata stracił pracę i mamy się przeprowadzić do Irlandi.
- Co?  Chyba nie.
- Naprawde, ale wcale nie chcę tam jechać, ale muszę. Przykro mi.
- Mi też.


01 marca, 2014

Rozdział 1. (imagin o Harrym)

*W SAMOLOCIE*
Po jakiś 30 minutach usnęłam, ale myślałam o tym, co teraz będzie. A więc: lecimy do nowego domu. Nowego miejsca, którego nie znam. Moi rodzice znaleźli tam pracę. Będę chodzić do nowej klasy… Powtarzam: JA TAM NIKOGO NIE ZNAM! Jak ja mam tam sobie poradzić? Bella była, jest i będzie moją najlepszą przyjaciółką. Chociaż… Nie wiem co się tam wydarzy. Może poznam nową przyjaciółkę, miłość? A jeśli nawet nigdy nie zapomnę Belli. W tamtej szkole nie było fajnych chłopaków. No bo co jest fajnego w ćpaniu, piciu i paleniu? Nic. A tacy właśnie byli chłopacy z mojej byłej szkoły. Nie gustuje w takich typach. Szczerze? Nie lubię imprez, nic ciekawego się tam nie dzieje. Możecie pomyśleć, że jestem dziwna, ale taka prawda. Wracając: nowa szkoła, znajomi, życie.
Z moich przemyśleń obudził mnie głos mamy.
- Alice wstawaj, zaraz lądujemy.
- Tak długo spałam? – zapytałam.
- Spałaś jak suseł. – zaśmiał się tata.
- Ha ha ha. Bardzo śmieszne. – odpowiedziałam z kpiną.
- Oj no, rozchmurz się! Spodoba ci się tam. To najbezpieczniejsza okolica w całej Anglii i będziesz miała blisko do szkoły.
Nie odpowiedziałam. Nie chciało mi się odpowiadać i w ogóle mówić. Wysiedliśmy po 5 minutach z samolotu. Byliśmy w Londynie. Poznałam to miejsce pi Big Benie i London Eye. Wzięliśmy bagaże i poszliśmy zamówić taksówkę, żeby nią pojechać do tego całego Holmes Chapel. Po niecałych 30 minutach byliśmy na miejscu. Na moich oczach ukazał się niewielki dom z pięknym ogrodem. Rozejrzałam się wokoło, aby trochę się „zapoznać” z otoczeniem. Mój wzrok przykuł dom naprzeciwko, a raczej chłopacy, którzy grali w piłkę nożną. U nas wszyscy chłopacy graliby, ale na komputerze. Jeden z tych chłopaków spojrzał się i uśmiechnął. Obróciłam głową wokoło mnie. Nikogo nie było. Najwyraźniej było to do mnie.
- Alice chodź się rozpakować. – powiedziała mama w moja stronę.
Ocknęłam się i weszłam do środka mojego nowego domu. Od razu w oczy rzuciła mi się duża kuchnia, w podobnej wielkości salon, spora łazienka – a ta wszystko było na parterze. Byłam strasznie ciekawa, co czeka mnie na górze. Jak wygląda mój pokój? Poszłam na górę. Pierwsze co zobaczyłam to długi korytarz. Weszłam do jakiegoś pokoju. To chyba był pokój rodziców. Nieduży, ale przytulny. Następnie znalazłam kolejną łazienkę. Była bardzo podobna do tej na dole. Wreszcie odnalazłam mój pokój. Do trzech razy sztuka, co nie? Był duży. Większy niż ten, który miałam wcześniej. Wzięłam się za rozpakowywanie. Nie chciało mi się, ale kiedyś i tak będę musiała i tak. Po 1,5 godzinie skończyłam. Byłam padnięta. Zanim poszłam spać, wykąpałam się i weszłam na facebooka. Kilka powiadomień i jedna wiadomość – od Belli. Napisała:
„Mam nadzieje, że o mnie nigdy nie zapomnisz. Tęsknie i kocham. X”
Kilka łez wydostały się i poleciały po policzku. Odpisałam:
„Nigdy o Tobie nie zapomnę! Kocham i tęsknie. Buziaczki. Pozdrów tam rodzinkę. X”

Wylogowałam się z fb i położyłam się spać.





Oto jest rozdział 1! Proszę komentujcie, bo nie wiem czy mam dalej pisać czy nie... Albo przynajmniej zagłosujcie. Z lewej strony, na górze jest sonda. To Was tylko chwila, a dla mnie wena do pisania!
Mam nadzieję, że się podoba. :) 
Rozdziały będę starała się dodawać co tydzień. Ale jeśli będę mieć dużo lekcji i nauki, to trochę będę dodawać imaginy.
Podrawiam.
/Pezz x

28 lutego, 2014

Rozdział 1. (imagin o Niallu)

Siedziałam wtedy przy stole w kuchni i czekałam na tatę, aż wróci z pracy, żeby poprosić go o nowy telefon. Gdy wszedł nie wiem co można było wyczytać z jego twarzy. Może zaskoczenie, może przerażenie a może smutek. Nie wiedziałam, więc postanowiłam od razu przejść do rzeczy.
           - Hej tatusiu, może jesteś głodny po męczącym dniu w pracy? Masz ochotę na tosty ... może.?
           - Dobra Alex, czego chcesz? - odpowiedział. Szczerze spodziewałąm się innej reakcji, może " hej Alex, kochanie moje, a wiesz co, zjadłbym tosta". Ale nie, dzisiaj był inny, spięty, więc odpowiedziałam, jakbym przewidziała, co  on zamierza powiedzieć.
          - Nowego telefonu potrzebuję!
          - Nie dostaniesz nowego telefonu! To byłby drugi w tym miesiącu! Nie będę ci co miesiąc kupował nowego telefonu.
          - Dlaczego?!
          - Może dlatego, że jesteś strasznie nieodpowiedzialna.
          - Nie jestem nieodpowiedzialna, tylko słodka. A ciebie co dzisiaj ugryzło?   
Zaczęliśmy się coraz bardziej wydzierać.
           - Nic mnie nie ugryzło.
Powiedział spokojnie co mnie bardzo zaskoczyło i usiadł na krześle. Myślałam, że będzie się na mnie wydzierać, aż straci głos, jak ostatnio. A tu niespodzianka.
          - Tato, co się dzieje? - spytałam spokojnie.
          - Nic kochanie, już przed północą, a ty jeszcze nie śpisz? Idź spać, proszę.
Ja powolutku wstałam, spojrzałam na niego, on tylko wskazał głową schody. Weszłam na nie, spojrzałam się jeszcze raz, ale on już nie widział, ponieważ zakrył twarz swoimi rękoma, podpierając się łokciami o stół. Oczywiście nie posłuchałam go, i nie poszłam na górę do swojego pokoju, tylko doszłam na schodach do momentu, żeby mnie nie widział, bo słyszałam jak mama mówiła do niego  " Cześc kochanie, jak tam w pracy? " robiąc sobie kawę. A chciałam posłuchać tej rozmowy.
          - Cześć - odpowiedział - co tam?
          - A nic - usiadła obok niego dając mu buziaka w policzek - a u ciebie?
          - Nic - rozejrzał się po pokoju sprawdzając czy nikogo nie ma i powiedział cichym głosem, który ledwo co usłyszałam - a powiedziałaś już Alex? - ciekawe co miała mi powiedzieć.
          - Nie, boję się! A co jeśli tego nie zaakceptuje? - niby czego miałabym nie zaakceptować? Mieszkam z nimi od lat i ich akceptuje, a czy jest coś gorszego niż zaakceptowanie ich? No chyba nie.
          - Musimy jej o tym powiedzieć! - rzekł tata ostrym głosem, walnął ręką o stół tak, że mamy kawa się wylała, i wstał. - Powiedz jej o tym albo...
          - Albo co? - powiedziała mama wstając, coraz głośniejszym głosem. - Hmmm? Nie słysze odpowiedzi?
          - Bo nic nie mówię. - usiadł.

A ja pełna zdziwienia poszłam na górę, wzięłam prysznic i poszłam spać, nie mogąc przestać myśleć o tym co chcą mi powiedzieć.

/ Horanowa


_____________________________________________________________________________

I jak się podoba, piszcie w komentarzach. Za tydzień dodam drugi rozdział. Buziaki. Papa ;** <3
PS. Śpieszyłąm się!

27 lutego, 2014

Prolog do imaginu o Harrym.

Nienawidzę przeprowadzek, a tym bardziej gdzieś daleko. Nienawidzę tej rozłąki z najlepszymi przyjaciółmi. Od teraz – nowa szkoła, nowi znajomi, nowy dom… Nie chciałam tego. Nie tak to sobie wyobrażałam. Czas się pogodzić z tym… ‘Do widzenia Polsko, będę tęsknić…’ – pomyślałam. – ‘Witam Anglio, Londynie, Holmes Chapel… Ogólnie - witaj nowe życie…’

Z moich przemysleń wyrwał mnie głos mojej rodzicielki.

- Alice, ile można na ciebie czekać?! – krzyknęła mama z dołu.
- Moment! – Oburnęłam.
- Pośpiesz się!
Po jakimś czasie zeszłam na dół z walizkami, które tata zabrał je zaraz do samochodu.
- Przez ciebie się spóźniemy na samolot!
- No to po co w ogóle tam jedziemy?!
- Mówiliśmy ci tyle razy, że razem z tatą znaleźliśmy tam pracę.
- A ja tu mam znajomych! Tam nikogo nie znam!
- To poznasz. Ubieraj się i wychodzimy.
Wkurzona na rodziców poszłam ubrać buty i kurtkę. Nie chciałam tam jechać, ale co ja na to poradzę? Nic. No właśnie nic.

*NA LOTNISKU*

- No chodź Alice! Nie zdążymy! – krzyknął mój ojciec.
- Spokojnie, bez nerwów, mi się nie śpieszy. – odparłam.
Rodzice krzywo na mnie popatrzeli, a ja przewróciłam oczami i szłam dalej…
- Mamo, jeszcze raz, gdzie zamieszkamy? – zapytałam.
- W Holmes Chapel. – odparła.
- Ehh… Spoko…
- Córeczko… Wiem, że nie lubisz przeprowadzek, a tym bardziej gdzieś daleko… Myślę, że ci się tam spodoba.
- Ale mamo tam miałam znajomych, szkołę… Już praktycznie koniec roku szkolnego, a ja muszę się wyprowadzać.
Mama nic nie powiedziała. Świetnie. Po prostu świetnie.
Tata wziął bilety i wsiedliśmy do samolotu...










A o to jest prolog! :D Mam nadzieję, że choć trochę się Wam spodoba. :)
Do końca tygodnia będzie rozdział :)
Zapraszam bardzo serdecznie i mam nadzieję, że z przyjemnością będziecie czytam moje opowiadania :*
To wszystko na dzisiaj.
Papa :*
/Pezz xx

24 lutego, 2014

Emily Osmet jako Alice Johnson – 17-letnia, niebieskooka blondynka. Nie ma chłopaka. Pochodzi z Polski.













Sarah Hyland (Dylan Schoenfield) jako Kate Payne – 17-letnia, brązowooka brunetka, młodsza siostra Liam’a Payne’a. Nie ma chłopaka.







Harry Styles jako Harry Styles - 19-letni brązowooki brunet. "Bad Boy", przewodniczączy "gangu". Nie ma dziewczyny.











Niall Horan jako Niall Horan - 20-letni niebieskooki blodyn, Należy do gangu Harry'ego. Nie ma dziewczyny.







Liam Payne jako Liam Payne - 20-letni brązowooki brunet. Należy do gangu Harry'ego. Ma młodszą siostrę Kate. Ma dziewczynę - Danielle Payzer.












Zayn Malik jako Zayn Malik - 20-letni brązowooki brunet. Należy do gangu Harry'ego. Ma dziewczynę - Perrie Edwards.












Louis Tomlinson jako Louis Tomlinson - 20-letni niebieskooki brunet. Należy do gangu Harry'ego. Ma dziewczynę - Eleanor Calder.












Perrie Edwards jako Perrie Edwards - 19-letnia niebieskooka blondynka. Dziewczyna Zayna.













Eleanor Calder jako Eleanor Calder - 19-letnia brązowooka brunetka. Dziewczyna Louisa.














Danielle Payzer jako Danielle Payzer - 19-letnia brązowooka brunetka. Dziewczyna Liama.




















WIEM, ŻE ŹLE JEST PODANY WIEK, ALE TAKI JEST MI POTRZEBNY DO IMAGINA. + Wiem, że Danielle nie jest z Liamem, ale wolę ja od Sophi.... :/
Imagin będzie dodany do końca tygodnia. :)
To wszystko na dziś, papa :* 
/Pezz xx